Bułgaria

Uwaga, otwiera nowe okno. Drukuj

Słoneczna Bułgaria

Bułgarię pokochałam za ciepło, widoki i niebo, które wydawało się tam bardziej niebieskie. Siedząc teraz w domu ogrzewam się wspomnieniami z tego wyjazdu. Mam wrażenie, że jeszcze wczoraj tam byłam.

Wyjechaliśmy w sobotę, 29 czerwca spod naszego kościoła pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Ostrowi Mazowieckiej. Zabrały się nas trzy autokary, bo na parafialny obóz w tym roku wybrała się duża liczba młodzieży, aż 150 osób. Byli wśród nas gimnazjaliści i licealiści. Polska pożegnała nas chłodnym porankiem. Wszyscy byliśmy bardzo podekscytowani - czekało nas około 30 godzin jazdy, czyli 1700 kilometrów. Spędzając kolejne godziny w autobusie myślałam sobie, że cel wynagrodzi nam nużącą podróż.

Na trasie mieliśmy niespodziewany przystanek: Bukareszt, stolicę Rumunii. Udało nam się zwiedzić Stare Miasto, zobaczyliśmy także ogromny Pałac Parlamentu, jeden z największych budynków na świecie. Jadąc przez Rumunię czułam się jak w bajce. Pola słoneczników, jeziora i tory kolejowe poprowadzone w skalnych tunelach uprzyjemniały nam podróż.

Tak jak się spodziewałam, Bułgaria okazała się pięknym miejscem. Noc w którą dojechaliśmy była ciepła i jasna. Od razu poczułam, że czekają mnie niezapomniane wakacje. Wszystko było dokładnie takie, jak sobie wyobraziłam- piękne Morze Czarne, plaża, do której mieliśmy tylko kilka minut drogi, hotelowy basen. Ludzie byli sympatyczni, zawiązało się wiele nowych znajomości. Czas mijał bardzo szybko. Codzienna modlitwa, spotkania w grupach i wspólna Eucharystia, która pozwoliłam nam zbliżyć się do Jezusa, pogłębiając naszą relację z nim. Organizowane były zawody sportowe, turnieje, dyskoteki, plażowanie – ksiądz Stanisław nie pozwolił nam się nudzić.

Zwiedziliśmy Nessebar (jedno z najstarszych miast Bułgarii) oraz odwiedziliśmy Monastir Aladzha, (osiemnastowieczny klasztor wykuty w skale), gdzie wspólnie przezywaliśmy niedzielną Mszę św.. Ponadto spędziliśmy szalone godziny w Aquaparku w Złotych Piaskach. Wszystko minęło mi jak jeden długi dzień pełen wrażeń.

Sama nie wiem kiedy nasz wyjazd dobiegł końca Smutno było się pakować myśląc o tym, że obóz już za mną. Trudno było mi pożegnać Bułgarię.

Do domu wróciłam bogatsza o opaleniznę, nowych przyjaciół i piękne wspomnienia. Czas spędzony tam był czymś niepowtarzalnym i jestem pewna, że pozostanie on w mojej pamięci na długo.

Joanna Bauer